– Ale nudy. Co się kiedyś robiło jak nie było prądu?
– To samo. Rozmawiało się, grało się w karty.
– No, rąbało drewno, muzykowało.
– Pierze się darło.
– To może my coś zagrajmy!
– Ty, Mozart, nie zapędzaj się. Mamy tylko elektryczną gitarę i eketryczny keyboard.
– Kicha!
– Wydaje mi się, że zapominasz o jednym bardzo prostym instrumencie harcerskim.
– Fujarka?
– Sam jesteś fujarka, wiesz?
– Łyżki
– Łyżki, super żeś to wymyślił.
– Tak . . .

Piotr, jak to będzie po polsku “catchy” ? Obejrzałam “Rodzinka bawi się bez prądu” wczoraj a nadal dzisiaj słyszę piosenki w mojej głowie! :)
Podobnie jak po angielsku :)
Mówimy, że melodia jest chwytliwa. Jeśli coś jest chwytliwe to znaczy, że łatwo zapada nam w pamięć.
Cieszę się, że podobało Ci się!
Dzięki za “chwytliwa” :)
W pazdzierniku 2011 dużo śniegu padał i nie mieliśmy prądu na trzy tydzien!! To był okropny. Wszystkie urządzenia używają energię elektryczną, a nie gaz, więc ogrzewanie nie działo, nie ma ciepłej wody, itd.
Trzy tygodnie bez prądu??!!! Szok!
Problem był, że śnieg padał bardzo wcześniej niż zwykle. Drzewa nadal miał liście, i śnieg był cięśki, więc, wiele drzewa padał. Dużo drzew padał na linii. (czy to jest poprawny “linia”?)
Zrobiłam kilka zdjęć; nie są zbyt dobre, ale widzisz drzewa na liniach. Prawie każda ulica była ta sama! Wszystkie ulic miały problemy; jezdzić samochodem był bardzo trudny bo dużo ulic był zamknięty.
(Mam nadzieję, że mój komentarz jest OK – Nigdy nie robiłam zdjęcia na Twojej stronie.)
Ale że w USA 3 tygodnie nie mieliście prądu, to aż nie mogę uwierzyć… trzy dni bez prądu, ale trzy tygodnie…
Tak, mówimy linie energetyczne, albo kable, przewody energetyczne.
Niektóry miasta odzyskal prąd wcześniej, ale w naszym miescie nie mamy na trzy tygodnie. Naprawda był koszmar.
Liceum był ‘schroniskiem’; ludzie mieszkali tam – spali tam. Można brać prysznic lub jeść darmowy posiłek. Wzieliśmy prysznicy, ale nie spaliśmy tam ponieważ chcieliśmy być w domu z psem. Było bardzo fajne kiedy dostaliśmy prąd i życie wrócił do normalnego stanu. :)
Mam nadzięję, że nigdy nie się powtórzy, ale teraz wiem co robić : grać łyżki i śpiewać, i pocieszyć się :)
Wyobrażam to sobie jak cieszyliście się, gdy znowu był prąd :) Zwylke nie doceniamy takich rzeczy, uważamy, że to normalne. Dopiero gdy nie ma prądu, albo wody, wtedy zauważamy jakie to dobrodziejstwo.
Czy nie powinno być “za namiotem” zamiast “za namioty”? (wiem, że ojciec śpiewa “namioty” w filkmiku, ale myślałem że “za” w takim sensie potrzebuje przypadku “narzędnik”)
On śpiewa: poszła za (co?) namioty, bo to liczba mnoga. W liczbie pojedynczej byłoby “poszła za namiot”. Ale można również powiedzieć: schowała się za (czym?) namiotem.
Poszła za namiotem, brzmi jakby namiot szedł a ona poszła za nim, tak jak poszła np. za psem.
Aha, dziękuję za wyjaśnienie!