– Wojtek, ja nie wnikam czemuś ty mnie do domu nie wpuścił… ani czemuś mnie nie zaprosił do swojego brata na opijanie zwycięstwa w sprawie. To jest twoje sumienie, twoje życie, ty sobie tam w lustro patrzysz, nie ja. Ale wiesz, że jesteś moim dłużnikiem.
– Krzysztof, przecież od rana kryję cię przed szefem, tak? I od 7:00 tutaj zaiwaniam za ciebie.
– To jeszcze tego by brakowało żebym ja po nocy przespanej na zimnej mecenasowskiej terakocie . . .

“To jeszcze tego by brakowało żebym ja po nocy przespanej na zimnej mecenasowskiej terakocie harował jak wół.”
To znaczy, że on spał na podłodze u mecenasa (z jakiegoś powodu nie wspomniano), i było nieprzyjemne, ale byłoby jeszcze gorzej gdyby musiał ciężko pracować następnego dnia?
Ta fraza “jeszcze tego by brakowało” jest sarkazm, tak?
Brawo! Doskonale!
Wszystko rozumiesz bardzo dobrze. Jeszcze tego by brakowało to sarkazm.
On spał u mecenasa na podłodze, bo chyba czekał na niego (ale o tym nie wspomniano)
Wszystko rozumiesz tak jak trzeba :)
Dziękuję!