Było ich trzech.
Romantyk, narwaniec i kucharz.
Lubili swoją pracę.
– Meczyk jest i koniec tematu.
– Właśnie, dzisiaj jest meczyk.
Zawsze mogli na siebie liczyć.
Nawet wtedy, kiedy usłyszeli:
– Ale ja muszę kogoś zwolnić.
– Co ja mogę?
– Ja musza (muszę) ciebie zwolnić
– To jest jakaś pomyłka
– Kryzys jest
– Ja muszę płacić alimenty, mam szóstkę… czwórkę dzieci w tym kraju.
– Chcę się pożegnać z wami, z kumplami. Pojedziemy do Warszawy zabawimy się, mam . . .
