– To jest niemożliwe. To jest niemożliwe, żeby Iga to zleciła.
– Ale jak nie możliwe, no… przecież ona raz już go ze schodów zrzuciła. Na moich oczach.
– Ewelinka, proszę cię, ty to już nic nie mów. Tobie to się już w głowie wszystko pomieszało, wiesz. A ty Krzychu co? Gadasz jakbyś swojej Igi nie znał. Przecież dobrze wiesz, że jak coś, to sama by ci z liścia wyjechała, a nie . . .
